19/02/2026
Popieramy w 100%
Gdy klienci dobrych nauczycieli są merytorycznie mocniejsi niż świeżo wyszkoleni instruktorzy, coś tu poszło bardzo nie tak.
W naszej branży od lat wraca pytanie: ile specjalistycznej wiedzy naprawdę potrzeba? Czy trener musi znać anatomię na poziomie akademickim, czy wystarczy „rozumieć ruch”? I co to właściwie oznacza?
Czy bardziej ufać fizjoterapeucie, sportowcowi czy praktykowi życia? Znam fizjoterapeutów świetnych manualnie, którzy kompletnie nie potrafią nauczyć ćwiczenia. Znam takich, którzy łączą teorię z praktyką bezbłędnie. Znam nauczycieli, którzy nie wyrecytują przyczepów mięśni, ale wiedzą, gdzie sięgnąć po wiedzę i kogo zapytać, gdy sytuacja tego wymaga. I znam też tych, którzy promują czystą praktykę, ignorując anatomię, badania i dostęp do rzetelnej wiedzy. Nie wszystko jest zbadane i nie wszystko da się zbadać, to prawda. Ale to nie usprawiedliwia patrzenia tylko na czubek własnego (wybrakowanego) nosa.
Nie ma drogi na skróty. Dlatego szkolenia reklamowane hasłami typu „nie musisz wiedzieć na początek zbyt wiele”, „szczegółowa anatomia jest opcjonalna”, „intuicja najważniejsza” są zwyczajnie szkodliwe. Sprzedają pozór kompetencji. A praca z ludźmi to nie kurs rysunku, tu stawką jest zdrowie i bezpieczeństwo. Idź drogą edukacji krok po kroku. A jeśli nie masz czasu na krok po kroku, to odpuść i zajmij się czymś innym. 😉
Profesjonalny trener ma znać anatomię, zasady bezpieczeństwa, przeciwwskazania i własne ograniczenia. Ma szkolić się rzetelnie i komunikować jasno. Branża jest od lat deregulowana, więc tym bardziej nie można udawać, że wiedza to luksus. Powtórzę się. Gdy klienci dobrych nauczycieli są merytorycznie mocniejsi niż świeżo wyszkoleni instruktorzy, coś tu poszło bardzo nie tak. Widzę to codziennie.
Co innego uprościć przekaz do klienta, który ma wykonać prosty trening w domu, a co innego mówić przyszłym trenerom, że zbyt szczegółowe informacje dotyczące funkcjonowania ludzkiego ciała są zbędne. Jeśli szkolenie nie uczy podstaw i nie wskazuje kierunków dalszej nauki… to nie edukacja.
Trener, instruktor czy nauczyciel ruchu nie musi wiedzieć wszystkiego. Musi natomiast wiedzieć, co wie, czego nie wie i gdzie to sprawdzić, szybko i odpowiedzialnie. Musi też umieć współpracować z ekspertami z innych dziedzin. To nie jest kwestia prestiżu, lecz odpowiedzialności.
Nie upraszczajmy drogi do bycia ekspertem. Naprawdę nie wszyscy muszą uczyć pilatesu. Jest wiele pięknych zajęć, które nie wymagają zaangażowania czyjegoś zdrowia, czasu i portfela.