28/02/2026
Hej Słońce ☀️ Dobrze Cię widzieć i czuć na skórze ❤️🙏❤️
Tak długo czekałam. Dziękuję, źe jesteś 🙏❤️🙏
Wprawdzie dzięki Tobie widać te wszystkie brudy na szybach i ulicach, pety i psie kupy, które wyłoniły się, jak roztopiłaś śnieg. Ależ czy takie właśnie nie jest życie? Tam gdzie muł, tam i lotos 🪷 W sumie to też mogę podjąć decyzję, na co chcę kierować uwagę… Na kupy albo na Ciebie… A mogę też się zaangażować i posprzątać.
Dziś wybieram kąpanie się w Twoim świetle. Posprzątam w poniedziałek 💪😁
16/02/2026
- Mamo, czy możemy tu zostać? Tu jest tak cicho.
Zostałyśmy. Ja przy stole w towarzystwie Elizy Kąckiej, Amela na leżance ze swoimi wyborami.
Pewnie dopiero głód nas wygoni.
Cieszę się, że Amela potrafi docenić ciszę. I literaturę. 📚
A Tobie jak mija poniedziałek? ❤️
15/02/2026
Czy niedziela to dobry moment na zakup biletów na fortepianowy koncert rodzinny?
FESTIWAL - Koncert rodzinny
Zainteresowany kupnem biletów na FESTIWAL - Koncert rodzinny? Przeczytaj opis wydarzenia, a także recenzje naszych widzów i kup bilety w najniższych cenach na portalu biletomat.pl
12/02/2026
No i przyszedł ten moment, kiedy w końcu z Thuy z Music Alchemy with Thuy Melissa Dao mamy odmienne zdanie 😂 Nie umiemy wybrać nazwy dla naszego rodzinnego koncertu, którego bohaterami będą muzyka Fryderyka Chopina (grana na żywo przez Thuy) i książka „Miejsce dla cieni” Lidii Brankovic czytana przeze mnie.
Pomóżcie nam wybrać 🙏🙏🙏
W komentarzu wpisz A lub B, gdzie:
A: Taniec z cieniem
B: Między światłem a cieniem
Muzyczna opowieść z Chopinem o emocjach, wyobraźni i odwadze bycia sobą.
Nie chcemy się ani kłócić ani losować ;) Dlatego oddajemy decyzyjność Wam. Na który koncert chętniej przyjdziecie?
Wyzwólcie nas proszę od dylematu! 😍
A koncert już 1 marca. Jutro wrzucę link do biletów.
04/02/2026
Mam teraz taki czas, że czytam dużo więcej. Dosłownie przed chwilą zatrzymał mnie ten fragment. Możliwe, że trzeba będzie powiększyć, żeby przeczytać. Obiecuję, że warto.
I myślę sobie tak przy okazji, że to mega luksus, jaki mam w swojej pracy, że mogę czytać w samo południe w środku tygodnia.
Oczywiście mam też takie myśli, że powinnam teraz pracować… dobrze, że to tylko myśli. Przecież one nie zawsze mają rację 😁 A ja jestem w ważnym procesie dawania siebie sobie, a nie tylko pracy. Tak żeby w miarę było po równo.
Można również pomyśleć, że czytanie takich książek w moim fachu to przecież praca. Ale nie - po tę książkę akurat sięgnęłam tylko z ciekawości i dla przyjemności ❤️
02/02/2026
Poranek. Poniedziałek. Po 2 tygodniach feryjnej laby. Czas wstać do szkoły.
- Mamo, wiesz, jakie jest moje ulubione słowo na k?
Zamieram, bo poranki bywają u nas bardzo różne (z naciskiem na bardzo), kiedy trzeba wstać.
- Kocyk... ;) aaaaa, i jeszcze kołderka...
29/01/2026
8 lat... Mniej więcej tyle czasu zajęło mi dojście do przełamania schematu chaosu, nadmiernej zajętości i rozpoczęcia drogi "chcę, by mi było łatwiej w życiu".
Kiedy 8 lat temu odchodziłam już całkowicie z reklamy i wchodziłam na ścieżkę związaną ze wspieraniem ludzi - najpierw tych małych, potem tych dużych, wiedziałam doskonale, że jednym z podstawowych narzędzi do komunikacji oferty jest najzwyczajniej w świecie strona internetowa. Wiecie, ile razy o niej myślałam? Tysiące! Ile razy zabierałam się za napisanie briefu? Kilkaset. Ile razy próbowałam ją zlecić tak na serio? Co najmniej 5. Przez 3 lata miałam stronę, na której był... tylko formularz kontaktowy ;) A raz nawet próbowałam ją zrobić całkiem sama.
I w sumie to do kategorii cudu mogę zaliczyć to, że w większości przypadków mam pełne grupy na zajęciach, że dałam się znaleźć szkołom, w których prowadzę zajęcia. Że na nasze wakacje z jogą i uważnością mamy tyle rodzin, ile jest idealnie. Że znalazła mnie Fundacja SOK, w której opracowuję i prowadzę szkolenia dla nauczycieli. A stało się tak, bo byłam na Facebooku. I tylko na Facebooku (w Instagram ledwo umiem). Jednak żadna z tych osób, z którymi się przez te lata zetknęłam, nie ma w zasadzie pojęcia, ile wysiłku za każdym razem wkładałam w to, żeby opowiadać od zera o tym, co robię, jak robię, czym jest uważność, czym nie jest, jak wygląda proces, co jest ważne itd. itp. I jak bardzo nie umiałam inaczej...
Niewątpliwym plusem takiego działania było to, że byłam z wieloma osobami od razu w bezpośrednim kontakcie. I że mogłam sobie popisać (co lubię), odpowiadać na komentarze, a dopaminka strzelała, jak pojawiały się serduszka. Ale jednak było to bardzo obciążające czasowo. Odpowiadanie na każdą wiadomość i pisanie tego samego po wiele razy (a że nie umiem w copy paste, to każdy mail traktowałam jako osobną wiadomość) , pamiętanie o tym, żeby odpisać, reagowanie o każdej porze dnia, przekraczając niejednokrotnie granice między czasem na pracę i tym dla siebie. Na pisaniu postów dosłownie zjadłam zęby. A i tak najbardziej klikały się nie te, nad którymi się napracowałam i na których mi zależało, by się poniosły, tylko ten o Wojanku ;) Czasem spędzałam godziny, żeby coś napisać (albo zrobić grafikę, co przecież nie jest moją domeną), a reakcji zero, bo algorytmy mnie zjadały na korzyść profili prowadzonych systematycznie albo inwestujących w reklamę. Czasem znikałam w ogóle z przestrzeni internetowej, bo nie miałam weny albo siły. I zasięgi się zerowały totalnie. A potem trzeba było pisać intensywnie, bo zbliżała się kolejna rekrutacja do grup i z zerowym zasięgiem to sobie mogłam publikować wydarzenia, których nikt nie widział. Więc stres... pośpiech... działanie w panice.
Taki właśnie był mój mechanizm przez wiele lat. Działanie z poziomu napięcia zamiast zaufania. Bycie w zajętości zamiast w budowaniu. Jak jest pożar - działam. Jak jest spokój - czuję niepokój. A przecież wybieram spokój... Co za paradoks