08/05/2023
3,47 sek. – tyle potrzebował rekordzista, żeby ułożyć kostkę Rubika (i to niemal na nią nie patrząc). Ile musiał ćwiczyć, żeby osiągnąć taki wynik?
Żmudne, powtarzalne ćwiczenia nie budzą entuzjazmu i sama myśl o nich może budzić opór. Ale warto się z nimi jeśli nie polubić, to przynajmniej obdarzyć szacunkiem.
Szkoła wojskowa nie pozostawiała wiele czasu wolnego. Dlatego godzinę pomiędzy zajęciami każdy miał nadzieję wykorzystać dla siebie. Szybko jednak okazało się, że przełożeni mają inne plany. Kapral rozkazał przebrać się w piżamy, a potem zarządził zbiórkę na korytarzu. Potem przebrać się w mundury i znów zbiórka. A potem znów w piżamy, znów zbiórka. I ponownie – w mundury. Zbiórka. Piżama. Zbiórka. Mundur. Zbiórka. I tak przez cały czas, aż do kolejnych zajęć. Powiedzieć, że nie byłem zachwycony, to nic nie powiedzieć. Byłem pewien, że kapral robi to z czystej złośliwości albo dla żartu i gotowało się we mnie. Ale on powtórzył to kolejnego dnia i jeszcze przez wiele następnych. Zrobiliśmy setki takich powtórzeń. Wykonywaliśmy te same sekwencje ruchów, aż wskoczenie w mundur i wyjście na korytarz zajmowało ledwie chwilę, a do tego „działo się samo”. Co okazało się bardzo przydatne, gdy trzeba było powtórzyć to w nocy, przy zaciemnieniu, podczas alarmu. Pamięć mięśniowa działała już wtedy bez zarzutu.
Bo o to chodziło kapralowi – żeby cała ta prosta przecież sekwencja czynności stała się automatyczna. Dzięki temu była wykonywana nie tylko błyskawicznie, ale też mózg nie musiał się już nią zajmować i mógł przeznaczyć czas i energię na inne zadania wykonywane dokładnie w tym samym momencie. Pamięć mięśniowa pozwala na szybkie podejmowanie decyzji, bo nie musisz poświęcać uwagi temu, co robisz automatycznie. To ważne zwłaszcza w stresie, w sytuacji zagrożenia. Kiedy tętno skacze powyżej 120 uderzeń na minutę robisz tylko to, co masz wdrukowane. Zachowania, które masz przećwiczone są pod ręką, a mózg może zająć się w tym czasie innymi, bardziej skomplikowanymi rzeczami.
Dlatego żołnierze Sił Specjalnych poświęcają całe godziny na ćwiczenia. Po to, żeby w czasie misji nie musieć skupiać się na sprawach podstawowych – jak wchodzimy, w jakiej kolejności itd., ale żeby myśleć szybciej, widzieć więcej, lepiej reagować na sytuację. Nie wiem, ile godzin spędziłem ćwicząc wymianę magazynka w broni, ale stało się to dla mnie odruchem, czymś tak oczywistym i niemal niezauważalnym jak mruganie. I tak też wdrukowywaliśmy sobie całe sekwencje działań. Dzięki temu, że nie musieliśmy o nich myśleć, mogliśmy zająć się tym, co było kluczowe dla akcji. A często dla przeżycia.
Jasne, komuś spoza Sił Specjalnych trudno poświęcać całe godziny na ćwiczenia i dlatego w pewnych kwestiach cywile nie osiągną takich efektów, jak zawodowcy. Ale pamięć mięśni, żmudne ćwiczenia i powtarzanie nawet bardzo nielubianych czynności, żeby stały się oczywiste to sprawa nie tylko żołnierzy. Dzięki pamięci mięśni możliwa jest jazda np. samochodem czy na rowerze. Na rowerze warto przećwiczyć hamowanie – przy pomocy przednich hamulców i przy pomocy pedałów po to, żeby w sytuacji zagrożenia działać odruchowo. Żmudne ćwiczenia i pamięć mięśni znają dobrze muzycy, którzy dzięki temu mogą poświęcić się interpretacji utworu, a nie skupiać się na trafianiu w klawisze czy struny. Nie mówiąc już o wyczynowcu od kostki Rubika, który „miał to w palcach”.
Nie tylko mięśnie i nie tylko pamięć mięśniową (zwaną czasem „pamięcią ciała” ćwiczymy). Powtarzamy do znudzenia tabliczkę mnożenia i dzięki temu kiedy ją opanujemy, nie musimy już każdorazowo poświęcać czasu na mnożenie i liczenie, ile to pięć razy osiem, tylko możemy przejść do rozwiązywania bardziej skomplikowanych zadań czy wyliczania podatków albo oprocentowania kredytu.
Dobrą praktyką, którą bardzo polecam, jest przemyślenie i przygotowanie swojej „wizytówki”, czyli tego, jak się przedstawiamy i powtórzenie tego tyle razy, żeby przedstawianie się stało się czymś naturalnym i oczywistym. Dzięki temu na początku spotkań, negocjacji czy rozmów o pracę nie traci się „zasobów” na kombinowanie, co powiedzieć o sobie i jest przestrzeń na robienie pierwszego wrażenia 😉 Wiedzą o tym negocjatorzy, którzy godzinami potrafią przygotowywać się i ćwiczyć do ważnych rozmów. Dobrze znają to mówcy, którzy wielokrotnie powtarzają jeśli nie całe wystąpienia, to przynajmniej ich początki. Przygotowane pierwsze trzy minuty na scenie pozwalają na opanowanie stresu i dają czas na zapanowanie nad sytuacją.
Powtarzanie jest nudne, ale niezbędne. Nie uciekniemy przed nim, więc lepiej wykorzystać je jak najlepiej.
Trudno to przyznać, ale kapral miał rację.
24/04/2022