19/08/2026
Ślęża z Krzychem — asfaltowo pod górę.
W miniony czwartek, 13 sierpnia - popołudniowy trening w okolicach Ślęży. Niby „tylko” lokalna jazda, ale właśnie takie treningi bardzo dobrze układają przygotowania pod większy cel.
47,92 km
2:12:14 jazdy
884 m przewyższenia
średnie tętno ok. 129 bpm
maksymalne tętno 174 bpm
Tym razem kręciłem z Krzychem, z którym we wrześniu będziemy jeździć po Dolomitach. Dlatego ta jazda była ważna nie tylko jako kolejny podjazdowy bodziec, ale też jako wspólne sprawdzenie rytmu: tempa, komunikacji, reakcji na podjazdy, przerw i tego, jak jedzie się razem, kiedy droga zaczyna iść w górę.
Ślęża nie jest Alpami, ale asfaltowy podjazd potrafi uczciwie przypomnieć, że forma pod góry nie bierze się z jednego mocnego treningu. Buduje się ją spokojnie, jazda po jeździe, tydzień po tygodniu.
Bez wielkiej filozofii: szosa, asfalt, trochę podjazdowej roboty, dobry wspólny rytm i kolejny mały krok w stronę wrześniowych Dolomitów.
Właśnie tak chcę ponownie prowadzić CKK: trening amatora z konkretnym celem, ale bez chaosu i bez kopiowania planów zawodowców. Z uwzględnieniem pracy, regeneracji, dostępnego czasu i realnego życia.
Jeśli Twoim celem są góry, pierwsza setka, Pradziad, Karkonosze, Dolomity albo po prostu regularna forma bez przypadkowej jazdy — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego szczytu.
Trasa i dane aktywności — w komentarzu.
12/08/2026
Dlouhé Stráně przez Červenohorské sedlo.
Dziś kolejny mocny punkt kontrolny w przygotowaniach pod wrześniowe Dolomity z bazą w Cortinie d’Ampezzo.
Start z Filipovic, potem Červenohorské sedlo i dalej Dlouhé Stráně — czyli trasa, która bardzo dobrze przypomina, że górska jazda to nie tylko noga, ale też cierpliwość, rozsądne tempo i umiejętność gospodarowania siłami.
71,3 km
3:51 jazdy
ok. 1700 m przewyższenia
średnie tętno ok. 135 bpm
maksymalne tętno 175 bpm
To nie był przypadkowy przejazd „dla zdjęcia”. Bardziej kolejny element układanki: po Pradziadzie, Górach Sowich i wcześniejszych setkach przyszedł czas na dłuższy, konkretny podjazdowy dzień.
Červenohorské sedlo dało dobry rytm, a Dlouhé Stráně dołożyły swoje. Na takich trasach szybko wychodzi, czy jedzie się spokojnie i mądrze, czy za mocno od początku. A w przygotowaniach do gór właśnie o to chodzi — nie o jednorazowy zryw, tylko o powtarzalność, kontrolę i dokładanie kolejnych bodźców.
W CKK chcę wracać do takiego podejścia: trening amatora z konkretnym celem, ale bez chaosu i bez kopiowania planów zawodowców. Z uwzględnieniem pracy, regeneracji, dostępnego czasu i realnego życia.
Jeśli Twoim celem są góry, pierwsza setka, Pradziad, Karkonosze, Dolomity albo po prostu regularna forma bez przypadkowej jazdy — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego szczytu.
Trasa i dane aktywności — w komentarzu.
05/08/2026
Look + Sova = niedzielny popołudniowy spontan
W miniony weekend były inne plany, ale — jak to często bywa — one również uległy zmianie. Zamiast więc szukać na siłę „idealnego treningu”, postanowiłem w niedzielne popołudnie po prostu pokręcić w kierunku Wilczyna i odwiedzić przyjaciół — Edytę i Pawła.
61,82 km
2:36:13 jazdy
ok. 350 m przewyższenia
średnie tętno ok. 129 bpm
maksymalne tętno 162 bpm
Większa część trasy prowadziła ścieżkami rowerowymi — spokojnie, bezpiecznie, bez walki o średnią i bez napinki. W Wilczynie wpadł krótki odcinek przez las, obok stawów i domków wypoczynkowych. Niby nic wielkiego, ale właśnie takie fragmenty często najlepiej resetują głowę.
Nie każdy trening musi być ciężkim akcentem, podjazdami albo biciem rekordów.
W planowaniu treningu miłośnika kolarstwa bardzo ważne jest też miejsce na jazdy spokojniejsze: takie, które podtrzymują regularność, poprawiają samopoczucie, pozwalają złapać rytm i nie dokładają niepotrzebnego zmęczenia.
Ta niedziela była właśnie taka.
Trochę kilometrów.
Trochę spokojnego kręcenia.
Trochę lasu i wody.
Krótka wizyta u przyjaciół.
Głowa odpoczęła.
Baterie na nadchodzący tydzień — naładowane.
W CKK chcę wracać właśnie do takiego rozsądnego podejścia: trening ma prowadzić do celu, ale ma też pasować do życia, pracy, regeneracji i aktualnych możliwości.
Jeśli chcesz jeździć regularniej, mądrzej i bez chaosu — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego celu.
Trasa i dane aktywności — w komentarzu.
29/07/2026
Od czego zaczyna się powrót do formy?
Nie zawsze od wielkich kilometrów, przełęczy i efektownych zdjęć z gór.
Czasem od prostego, konkretnego treningu blisko domu.
14 lutego zrobiłem swoją pierwszą aktywność treningową w tym roku — dojazdów do pracy nie liczę jako treningów. 😉
Brzezina Średzka, powtórki podjazdowe i stary, dzielny MTB Alien na kołach 26".
40,20 km
2:04:53 jazdy
258 m przewyższenia
średnie tętno ok. 132 bpm
maksymalne tętno 166 bpm
Bez ścigania. Bez napinki.
Po prostu pierwszy konkretny bodziec, żeby ruszyć nogę po przerwie, przypomnieć organizmowi, że podjazdy istnieją, i zacząć odbudowywać regularność.
Takie treningi rzadko wyglądają efektownie na papierze, ale mają duże znaczenie. To właśnie od nich zaczyna się później droga do dłuższych jazd, pierwszej setki, Gór Sowich, Pradziada czy większych celów w sezonie.
W treningu miłośnika kolarstwa najważniejsze nie jest to, żeby od razu robić rzeczy imponujące. Ważniejsze jest to, żeby zacząć rozsądnie, dobrać bodźce do aktualnego poziomu i nie spalić głowy po pierwszych dwóch tygodniach.
Dla mnie ten trening był początkiem tegorocznej układanki.
Najpierw Brzezina Średzka i powtórki podjazdowe.
Potem pierwsza setka.
Potem Pradziad.
Potem Góry Sowie.
A dalej — wrześniowe Dolomity z bazą w Cortinie d’Ampezzo.
Właśnie tak chcę ponownie prowadzić CKK: spokojnie, konkretnie, bez chaosu, z uwzględnieniem realnego życia, pracy, regeneracji i czasu, który naprawdę mamy na rower.
Jeśli chcesz wrócić do regularnego treningu, przygotować się do pierwszej setki, gór, Pradziada, Karkonoszy, Dolomitów albo po prostu jeździć mądrzej — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego celu.
Trasa i dane aktywności — w komentarzu.
22/07/2026
Pierwsza setka w tym roku.
Zanim pojawiły się Pradziad, Góry Sowie i przygotowania pod wrześniowe Dolomity z bazą w Cortinie d’Ampezzo, był taki pierwszy ważny punkt kontrolny sezonu: setka z 28 lutego.
113,36 km
4:46 jazdy
762 m przewyższenia
Nie była to jazda na wynik. Bardziej spokojne sprawdzenie, czy po przerwie organizm, głowa i nogi są gotowe na dłuższy czas w siodle. Taka klasyczna robota wytrzymałościowa: bez fajerwerków, ale z dużym znaczeniem dla dalszego budowania formy.
Po drodze zrobiłem dłuższy postój w Sobótce Zachodniej u Mariusza — mojego byłego zawodnika i życzliwego kolegi. Niejeden podjazd mamy razem w nogach. Przygotowywałem go kiedyś do jednej z edycji Hero Dolomites na dystansie 60 km, więc ta wizyta była czymś więcej niż tylko przerwą na trasie.
I właśnie takie jazdy bardzo dobrze przypominają, że kolarstwo to nie tylko kilometry, przewyższenia, segmenty i średnia prędkość. To także ludzie, wspólne historie, miejsca, do których się wraca, i cele, które kiedyś układało się razem.
Dla mnie ta pierwsza setka była początkiem większego procesu: powrotu do regularności, dłuższych jazd, podjazdów i przygotowań pod góry.
W CKK chcę wracać właśnie do takiego myślenia o treningu: spokojnie, konkretnie, bez chaosu, z celem, ale też z uwzględnieniem normalnego życia, pracy, regeneracji i tego, że amator nie trenuje w próżni.
Jeśli masz swój cel na lato albo jesień — pierwsza setka, Pradziad, Góry Sowie, Karkonosze, Dolomity, Alpy albo po prostu regularna forma bez przypadkowej jazdy — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego szczytu.
Trasa i dane aktywności — w komentarzu.
15/07/2026
CKK wraca w góry. Kierunek: Cortina d’Ampezzo.
W miniony poniedziałek, drugi trening w Górach Sowich i kolejny konkretny krok w przygotowaniach pod wrześniowy wyjazd w Dolomity. Baza: Cortina d’Ampezzo.
Tym razem w planie były trzy dłuższe podjazdy:
Pieszyce → Przełęcz Jugowska
Ludwikowice Śląskie → Przełęcz Sokola
Ludwikowice Śląskie → Przełęcz Jugowska
Najmocniejszy fragment dnia? Skrót na Przełęcz Sokolą przez sekcję ścianek — około 900 metrów przez tzw. „Gliczarów”, miejscami ponad 20% nachylenia.
To nie jest długi alpejski podjazd, ale taki fragment bardzo szybko pokazuje, czy noga, przełożenie i głowa są na swoim miejscu. Na stromiznach nie ma wiele miejsca na udawanie — albo jedziesz spokojnie i cierpliwie, albo szybko płacisz za zbyt mocny początek.
Właśnie tak chcę teraz budować formę: bez przypadkowego nabijania kilometrów, za to przez regularne górskie bodźce, kontrolę tempa i powrót do jazdy na dłuższych podjazdach.
Góry Sowie są do tego świetne. Nie są Alpami, ale potrafią dać bardzo uczciwy trening — szczególnie wtedy, gdy wybierze się mniej wygodne warianty.
I to jest też kierunek, w którym chcę ponownie prowadzić CKK: trening miłośnika kolarstwa z konkretnym celem, bez chaosu, bez kopiowania planów zawodowców, za to z uwzględnieniem realnego życia, pracy, regeneracji i czasu, który faktycznie mamy na rower.
Jeśli masz swój cel na lato albo jesień — Góry Sowie, Karkonosze, Pradziad, pierwsza setka, Dolomity, Alpy albo po prostu regularna forma bez przypadkowej jazdy — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego szczytu.
Trasa i dane aktywności — w komentarzu.
08/07/2026
CKK wraca w góry.
Sova + Colnago i powrót w Góry Sowie.
Góry Sowie jako kolejny krok w stronę włoskich Alp
51,96 km
2:47:59 jazdy
średnie tętno ok. 138 bpm
maksymalne tętno 171 bpm
Po Pradziadzie przyszedł czas na powrót w Góry Sowie. Te nie są Alpami, ale właśnie dlatego są świetnym miejscem do regularnej pracy: podjazdy, ścianki, cierpliwość, kontrola tempa i głowy.
To jest też kierunek, w którym chcę ponownie prowadzić CKK: trening miłośnika kolarstwa z konkretnym celem, bez chaosu, bez kopiowania planów zawodowców, za to z uwzględnieniem pracy, życia, regeneracji i realnego czasu na rower.
Jeśli masz swój cel na lato albo jesień — pierwsza setka, Pradziad, Karkonosze, Góry Sowie, Alpy albo po prostu regularna forma bez przypadkowej jazdy — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego szczytu.
Link do trasy w komentarzu.
01/07/2026
CKK wraca do życia.
Po 5 latach, w minioną sobotę (27.06.26) po raz kolejny podjechałem Pradziada — tym razem z kumplem, na spokojnie. Bez napinki na wynik, ale z bardzo konkretnym celem.
38,93 km
929 m przewyższenia
2:24:42 jazdy
średnie tętno 139 bpm
Dla mnie Pradziad od lat jest jednym z tych podjazdów, do których warto wracać. Niby dobrze znany, niby „już kiedyś zrobiony”, ale za każdym razem pokazuje coś innego: aktualną dyspozycję, cierpliwość, ekonomię jazdy i to, czy głowa potrafi zostać spokojna, kiedy droga długo idzie w górę.
We wrześniu planuję wyjazd w Alpy francuskie i wybrane alpejskie przełęcze. Dlatego ten podjazd potraktowałem jako pierwszy większy punkt kontrolny — nie jako test „ile jestem w stanie urwać”, ale raczej jako sprawdzenie, czy przygotowania idą w dobrą stronę.
I przy okazji: chcę wrócić do regularnego prowadzenia Centrum Kształcenia Kolarskiego.
Nie w formie pustych motywacyjnych haseł, tylko konkretnie: trening miłośnika kolarstwa, przygotowanie do gór, jazda z ograniczonym czasem, rozsądne budowanie formy, regeneracja, podjazdy, błędy, które sam popełniałem, i rzeczy, które realnie pomagają jeździć mocniej oraz mądrzej.
Jeśli masz swój kolarski cel na lato albo jesień — Pradziad, Karkonosze, pierwsza setka, dłuższy wyjazd, góry, Alpy albo po prostu regularna jazda bez chaosu — napisz do mnie w wiadomości prywatnej.
Może wspólnie poukładamy drogę do Twojego szczytu.
Link do aktywności na Stravie wrzucę w komentarzu.
12/09/2021
Byłoby grzechem nie wykorzystać takiej pogody. Debiut Krzycha (M-40) Triathlete na Pradziadzie. Brawo on. 👏 Tego dnia wszystko było idealne.
🚴😎👌