02/06/2017
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1174166876028548.1073741874.968534133258491&type=3
Po fantastycznym meczu o brąz Ligi VolleyWro Spartan, czekało Nas „danie główne” niedzielnych rozgrywek czyli mecz finałowy pomiędzy Liderem Ligi – JJ International a trzecią drużyną fazy pucharowej – Zenitem Kozanoov. Jak najkrócej podsumować to starcie? Team Ślipeńczuka musiał a Adamczewskiego mógł. Niesprawiedliwym byłoby twierdzenie, iż szanse w tym spotkaniu były mocno wyrównane – niezaprzeczalnym faktem było to, iż Team JJ, wygrał w fazie zasadniczej 9 na 10 pojedynków, niejednokrotnie czyniąc to w sposób zdecydowany i pewny, stąd też jednoznaczne wskazanie na tą drużynę, jako na faworyta spotkania. Taki stan rzeczy mógł tylko korzystnie i motywująco wpłynąć na ambitnych zawodników Zenitu, którzy po niezwykle widowiskowym i ciężkim spotkaniu półfinałowym, wyeliminowali z walki o złoto Ligi, jednego z pretendentów do tytułu mistrzowskiego - drużynę Korków. Wynik pozostawał zatem jak najbardziej sprawą otwartą, bowiem siatkówka jest sportem dość nieprzewidywalnym, w którym „głowa” i obciążenie psychiczne odgrywa niejednokrotnie decydującą rolę.
Obie drużyny stawiły się w najmocniejszych składach, które krystalizowały się w trakcie trwania sezonu: za rozegranie Gospodarzy z krótkotrwałymi zmianami na Jankowskiego odpowiadał Adamczewski, mogący liczyć na wsparcie i umiejętności następujących zawodników: na przyjęciu – Szawerny i Gędaja, po przekątnej – Ławniczaka, na środku natomiast Późniaka i dawno niewidzianego Piskuły. Przyjęciem i grą obronną zawiadowała Okruszko. Jaki skład czekał na nich po drugiej stronie siatki? Odpowiedź jest prosta: żelazny – na rozegraniu dzielił i rządził Najlepszy rozgrywający Ligi – Ślipeńczuk, o odbiór zagrywki dbali: Rędzia wraz z Radwańskim, których uzupełniał Libero – Orczyk, na ataku od drugiego seta mogliśmy oglądać Bindu natomiast środek należał do duetu Stachowiak&Patla.
Pierwszy set spotkania to prawdziwa dominacji Gospodarzy, którzy weszli w spotkanie finałowe mocno skoncentrowani, co było widać na parkiecie. Bez zarzutu funkcjonująca ofensywa Zenitu, o której sile stanowiło trio: Ławniczak, Szawerna, Gędaj z wysoką skutecznością kończyła, piłki posyłane ze spokojem przez Adamczewskiego, który nie miał również oporów, przed rozegrywaniem akcji przez środek (Piskuła, Późniak). Po drugiej stronie siatki natomiast, nastąpiła trwała niemoc w ataku, powodowana głównie słabym przyjęciem (Orczyk, Caggiula), czego zniwelować nie mógł, nawet najbardziej wirtuozyjnym rozegraniem, Najlepszy zawodnik na tej pozycji – Ślipeńczuk. Konsekwentnie powiększanej przewagi nie zdołały powstrzymać zmiany w składzie Gości, wśród których wyczuwalne było napięcie i niezadowolenie wynikające, nie tylko z wysokiej przewagi Zenitu ale także, a może przed wszystkim, z błędów własnych które się mnożyły w trakcie seta. Oddajmy jednak Cesarzowi co cesarskie – to Zenit, a raczej jego dobra gra, wywołały zamęt po stronie przeciwnika - twarda gra z w ataku (dobra skuteczność w w pierwszej akcji) a także niewygodny serwis (Ławniczak, Gędaj), pozwoliły na wysoką wygraną w pierwszej odsłonie – 25:17.
Druga partia rozpoczęła się od „delikatnych” zmian na pozycjach w JJ – ciężar przyjęcia wzięli na siebie (z wymiernym skutkiem) Rędzia oraz Radwański a na atak powrócił Bindu. Efekt? Piorunujący! Już pierwsze piłki drugiego seta pokazały, iż gra w tym ustawieniu była strzałem w dziesiątkę – wspomniany wcześniej Rędzia, oprócz skutecznej gry ofensywnej, rozbił Zenit w elemencie przyjęcia zagrywki, próbując nią kolejnych zawodników (Okruszko, Gędaj, Szawerna). Ci nijak nie mogli sobie z nią poradzić, skutkiem czego JJ szybko osiągnął znaczącą przewagę, której Zenit, mimo walki nie odrobił. JJ pewnie sięgnął po zwycięstwo w drugiej partii a wynik meczu osiągnął status quo.
Trzecia odsłona ponownie rozpoczęła się od mocnego uderzenia Gości, którzy nie zamierzali oszczędzać w przyjęciu Gospodarzy – ponowne kłopoty z tym elementem miała Libero drużyny a także przyjmujący, co przyczyniło się do uproszczenia gry Gospodarzy, skupiającej się na
grze skrzydłami, gdzie na zawodników Zenitu czekał nierzadko blok ekipy Gości. Nie zniechęciło to jednak Gospodarzy do walki o zwycięstwo w tym secie – Team ten gonił wynik, walcząc w obronie o każdą piłkę (Gędaj, Adamczewski oraz Okruszko). Jednak siła ognia, którą dysponował JJ w kombinacji z mądrym rozegraniem Ślipeńczuka dała ponownie o sobie znać, nie dając możliwości Zenitowi na wyrównanie wyniku. JJ International pewnie „dowiózł” przewagę do końca seta i wygrał – 25:17. Czekała Nas zatem czwarta partia. która mogła zadecydować o mistrzostwie Ligi VolleyWro Spartan.
I tak też się stało. Mimo, iż set ten od początku był pełen walki z obu stron, a wynik nie przechylał się znacząco na korzyść żadnej z drużyn, to od połowy seta nastąpiła prawdziwa lawina błędów wśród zawodników Zenitu – czy to w przyjęciu czy w ataku. Było to tym bardziej niewytłumaczalne, iż wcześniej Gospodarze byli na fali wznoszącej i wydawało się, że narzucili swój styl gry Gościom, wymuszając na Nich błędy w przyjęciu (Orczyk, Caggiula) oraz dokładając bloki (Sykała, Ławniczak) i efektywnie pracując w obronie (Adamczewski, Gędaj). Problemy Zenitu rozpoczęły się ponownie od przyjęcia zagrywki zawodników JJ (Rędzia, Ślipeńczuk). Niedokładności w tym aspekcie położyły się cieniem na skuteczność rozegrania Adamczewskiego, a w konsekwencji na błędy w ataku (Gędaj, Ławniczak). Niemoc, która dopadała zawodników Zenitu, stanowiła prawdziwe błogosławieństwo dla JJ, który raz po raz efektownie kończył swoje akcje, i pewnie zmierzał do triumfu w całym spotkaniu, który de facto nastąpił po efektownym ataku Caggiuli (MVP Ligi, Najlepiej atakujący Ligi) – 25:19. Najlepszy zawodnikiem spotkania finałowego wybrany został przyjmujący złotych medalistów Ligi – Mateusz Rędzia.
Fot. Marian Przestalski
02/06/2017
08/02/2017
01/10/2016
25/09/2016
24/09/2016
24/09/2016
21/05/2016