31/08/2026
Herkules Trzebuska - Iskra Zgłobień 2-1 (0-0)
bramki: Tasior (47'), Ziobro (51') - Sitek A. (78'- karny)
ISKRA: Szponar - Kishchuk, Mielniczek, Ostrowski (c), Worosz, Kielar (51' Heliuta), Rembisz (65' Cyrulik), Sierżęga (78' Szarek), Vatsyak (57' Sitek A.), Kuzmarov (75' Janczyk), Ciebiera
sędziował: Krystian Kołodziej (Rzeszów)
Zgodnie z przewidywaniami, to był mecz twardej walki. Zwycięsko wyszedł z niego zespół z Trzebuski, który był bardziej konkretny i zagrał bardzo walecznie. Gra Iskry przez większość meczu, podobnie jak przed tygodniem, była bezbarwna i pogoń w końcówce znów nie przyniosła rezultatu.
W pierwszej połowie wydawało się, że to goście ze Zgłobnia kontrolują przebieg gry. Iskra częściej utrzymywała się przy piłce, miała kilka stałych fragmentów, po których mocno zakotłowało się pod bramką gospodarzy, było też sporo składnych akcji, ale brakowało konkretnych strzałów. Rywale stali nisko w obronie, grali bardzo twardo, próbowali też groźnie kontratakować. Najlepszą okazję Herkules miał po rzucie wolnym, ale piłka po strzale Daniela Ziobro odbiła się od słupka. Do przerwy kibice oglądali klasyczny twardy mecz walki, ale nie obejrzeli bramek.
Iskra fatalnie rozpoczęła drugą połowę. Brak koncentracji i złe ustawienie w defensywie okazało się być bardzo kosztowne już po kilkudziesięciu sekundach od wznowienia gry. Do prostopadłej piłki idealnie w tempo wyszedł Dominik Tasior i pewnym strzałem w sytuacji sam na sam otworzył wynik meczu. Nie minęło kilka chwil, a było już 2:0 dla Herkulesa. Bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego zdobył Daniel Ziobro, który idealnie dokręcił piłkę w okienko przy dalszym słupku. Do końca spotkanie było bardzo nerwowe, obfitowało w wiele fauli i dyskusji z arbitrem, który łącznie wyjął aż 13 żółtych kartek i dwie czerwone. Iskra nie potrafiła złapać właściwego rytmu, gra przyjezdnych po prostu się nie kleiła i trudno było im wykreować jakąś dogodną okazję. Dopiero na kwadrans przed końcem Tomasz Ciebiera, który był chyba najjaśniejszą postacią Iskry, ładnie opanował piłkę w polu karnym i wywalczył jedenastkę. Do piłki podszedł wracający po kontuzji Adrian Sitek i pewnym uderzeniem zdobył gola kontaktowego. W końcówce gracze ze Zgłobnia szukali wyrównania, mieli kilka groźnych wstrzeleń w pole karne, ale konkretów brakowało.
Mamy o czym myśleć, bo po raz drugi z rzędu gra naszej drużyny w niczym nie przypominała tej z poprzedniego sezonu. Zapłaciliśmy wysoką cenę za proste błędy, graliśmy zbyt statycznie, aby zaskoczyć dobrze ustawionego rywala. Terminarz goni i w najbliższym czasie szykują nam się piekielnie trudne mecze. Najważniejsze, aby zespół odnalazł w nich pewność siebie, swobodę poczynań oraz radość z gry, których zabrakło w dwóch ostatnich meczach.