08/07/2013
Foto archiwum prywatne (Paulina Pasymowska)
UKS Nowy Marymont to następca RKS Marymont, jednego z najstarszych klubów Warszawy. To miejsce szczególne dla wielu pokoleń wychowanków. Mistrzostwo kl.
RKS Marymont Warszawa, obecnie UKS Nowy Marymont – jeden z najstarszych klubów sportowych działających na terenie dzisiejszej Warszawy. Powstały w ówcześnie podwarszawskiej miejscowości Marymont (dziś najpiękniejsza część dzielnicy Żoliborz w Warszawie), jego historia sięga wstecz do 1911 roku. Data powstania klubu budzi wiele kontrowersji. My, wychowankowie będziemy się odwoływać do legendy, wedł
08/07/2013
Foto archiwum prywatne (Paulina Pasymowska)
08/07/2013
Dzięki Pani Paulinie Pasymowskiej mamy kolejne zdjęcia, wiec możemy wspomnać, dziękujemy :)
10/05/2013
RKS Marymont 1960 rok
27/04/2013
RKS Marymont 1949 rok
20/04/2013
RKS Marymont na tle gruzów Warszawy, 1948 rok
15/04/2013
RKS Marymont 1944 rok
13/04/2013
Jedyne takie zdjęcia Zawodników RKS Marymont pochodzące z książki Historia piłkarstwa warszawskiego. Futbol w stolicy w latach 1921-1986, Warszawa 1987 r.
To ostatnia część wspomnień Ryszarda Hausera. Wszystkim fanom piłki nożnej jeszcze raz polecamy publikację "Wydanie jubileuszowe Historia piłkarstwa warszawskiego. Futbol w stolicy w latach 1921-1986", Warszawa 1987 r.
(...) Tylko raz nadeszły dla Marymontu równie piękne chwile. W powojennych występach w drugiej lidze, gdy trenerem był syn Władysława Borowieckiego – Tadeusz, z resztą wspaniały niegdyś piłkarz, który nawet zrezygnował z wielu wspaniałych propozycji byle nie opuszczać Marymontu. Był taki sezon, gdy klub znajdował się na szczycie drugoligowej tabeli. Stadion na Potockiej co druga niedzielę zapełniała wielotysięczna rzesza kibiców. Niestety po udanej jesieni postanowiono, że zespól pojedzie na kilka spotkań towarzyskich za granicę. Protestowaliśmy razem z Borowieckim na zebraniu zarządu, nikt jednak naszych przestróg nie wziął pod uwagę. Drużyna ostatecznie wróciła przemęczona, rozbita, nie przygotowana do wiosennej rundy spotkań. Tadeusz Borowiecki zrzekł się trenowania zespołu, chociaż czynił to z ogromnym bólem.
Od tamtego roku piłkarzom Marymontu wiodło się coraz gorzej. W swojej długiej historii klub miał dwukrotnie wielka szansę by zaprezentować się całej Polsce, by zagrać w najwyższej klasie. Nie wykorzystano żadnej z tych okazji, ale to wcale nie znaczy, że zawiedliśmy. Marymont zawsze wykonywał porządną robotę, stale dbał o podnoszenie kultury fizycznej wśród robotniczej młodzieży. Za to należy się klubowi pamięć.
Dziś kolejna część wspomnień Ryszarda Hausera.
(...) Borowiecki często był szykanowany za swoja działalność społeczną, ale tez musiano się z nim liczyć. Miał bowiem zbyt dobrych piłkarzy. Pamiętam, że kiedyś Borowiecki zabrał mnie na rozmowę z pewnym generałem, który miał ochotę na kilku naszych zawodników. Przez całą rozmowę Borowiecki stał na baczność i słuchał generała, na zakończenie jednak powiedział:
- „Zwolniłbym tych graczy z Marymontu, ale w naszym robotniczym klubie nie decyduje prezes lecz zarząd”.
Tak czy owak powołano nam sześciu najlepszych zawodników do wojska, Marymont stracił swoją życiową szansę, przegrał eliminacje rozgrywane między mistrzami okręgów o wejście do ligi.
Pozostało nam na pocieszenie wspaniałe zwycięstwo w turnieju szóstkowym zorganizowanym na Skrze, notabene u naszego odwiecznego rywala. Startowały 34 zespoły, Marymont doszedł aż do finału, w którym zmierzył się z Legią. W normalnym czasie 0:0, dwa przedłużenia także niczego nie rozstrzygnęły. Gramy więc do oporu, do pierwszej zdobytej bramki. Piłkarze nie mają sił by biegać. W pewnej chwili piłka potoczyła się na skrzydło, gdzie „odpoczywał” nasz napastnik – Przeorowski. Zerwał się jeszcze raz do ataku, przedryblował samego Martynę, oszukał bramkarza i wprost wjechał z piłką do bramki. Co się wtedy działo. Publiczność nosiła zawodników na rękach (...)
29/03/2013
Wesołych Świąt Wielkanocnych
Dziś publikujemy fragment wspomnień Ryszarda Hausera, kolejna część wkrótce :)
Ojcem był Borowiecki
Nie bardzo wiadomo kiedy, kiedy dokładnie powstał „Marymont”. Zawsze mówiło się u nas o roku 1911. Inne warszawskie kluby, które zapewne nie chcą być od nas młodsze, podważają podawana przez nas datę założenia Robotniczego Klubu Sportowego. Oprócz mnie początki Marymontu pamięta tylko Stanisław Olesiński.
Nasz klub nie mógł powstać w roku 1922 skoro jestem jego członkiem od 1920. Co było wcześniej? Zetknąłem się z działalnością sportową wiele lat przedtem. Chodząc z ojcem na długie niedzielne wycieczki trafiliśmy kiedyś na plac zabaw zorganizowany dla robotniczych dzieci. Z całą pewnością grano tam w palanta, uprawiano gimnastykę, mnie wtedy interesowały jednak najbardziej zabawy na świeżym powietrzu. Działo się to długo przed rokiem 1920. Statut zalegalizowano dopiero w 1022 roku. Kronika klubowa ciągle czeka na swego autora.
Zaczęliśmy jednak regularnie występować w warszawskich rozgrywkach piłkarskich. Najczęściej grywaliśmy w Ogrodzie Saskim. Wyniki mieliśmy jednak mizerne. Poszedłem więc do Ogrodu Raua i … skaperowałem co bardziej uzdolnionych kolegów. Efekty były bardzo szybkie: mistrzostwo klasy C, później B, a w roku 1928 zostaliśmy mistrzami okręgu warszawskiego. Graliśmy w białych koszulkach z czerwonymi wypustkami i białych spodenkach. W tamtej drużynie byli uczniowie, studenci, rzemieślnicy po szkole Konarskiego, urzędnicy i jeden adwokat. Wszystkim nam przewodził Władysław Borowiecki, zawodowy podoficer, rusznikarz zatrudniony w Cytadeli (...)