21/09/2026
Jestem mamą dziecka, które ma wybiórczość pokarmową.
Z jednej strony wiem, jak wygląda „idealna” dieta dziecka. Wiem, że warto różnicować posiłki, próbować nowych produktów, dbać o warzywa, owoce, źródła białka…
A z drugiej strony mam w domu prawdziwe dziecko. Ze swoimi smakami, niechęciami, ulubionymi produktami i dniami, kiedy zje coś, czego wczoraj nawet nie chciało widzieć. 😅
Dzięki temu jeszcze mocniej widzę, że jedzenie to nie jest matematyka. Że zadaniem mamy nie jest tylko karmić, ale też zrozumieć i pomóc.
Zazwyczaj nie da się po prostu poradzić: „podaj dziecku więcej warzyw” albo „niech spróbuje 10 razy i w końcu polubi”.
Potrzeba czasu, spokoju, odpuszczenia i przede wszystkim — MNIEJ PRESJI DLA MAMY.
To, że moje dziecko nie je dziś wszystkiego, czego bym chciała, nie oznacza, że poniosłam jako mama porażkę. Tak samo jak zjedzenie tylko kilku „bezpiecznych” produktów w jednym dniu nie przekreśla całej diety.
Właśnie tego najbardziej uczę się jako mama — że można dbać o jedzenie, jednocześnie nie robiąc z niego pola walki.🤍